Zaczniemy od „opieki weterynaryjnej” nadal niewidocznej w
schronisku. Oprócz suczki z bolącymi opuszkami, która nadal nie zasłużyła na
uwagę weterynarza i cierpi na każdym kroku, bo nie ma możliwości chodzenia tylko
na przednich łapach,
doszedł jeszcze młody wilczur. Mimo tego, że ktoś zadał
sobie trud założenia mu obroży przeciwpasożytniczej (pies był jeszcze dzisiaj
oblepiony kleszczami) nie zauważono faktu, że ma powiększone i bolesne węzły
chłonne na szyi. Pies jest osowiały i cierpi z tego powodu przy każdym dotyku.
Węzeł jest wyraźnie powiększony z jednej strony, a skóra pod
gardłem mocno naciągnięta . Z pewnością odczuwa ból także podczas przełykania jedzenia. W związku
z tym, nawet nie szczeka, izoluje się i nie bardzo chce wychodzić z budy.
Oczywiście pracownicy będący cały dzień w schronisku nie są w stanie zauważyć
takich rzeczy, bo zwierzęta zwyczajnie ich nie interesują – najważniejsze, by
szybko wykonać swoją podstawową „robotę” i schować się na resztę dnia w
budynku.
*******
Wiosna jeszcze się nie objawiła ale schronisko przestrzega
kalendarza w tej kwestii i szybko usunięto plandekę zasłaniającą boksy przy
budynku. I tak psy w nich przebywające
znów są narażone na niesprzyjające warunki atmosferyczne – obecnie na deszcz, a
w niedalekiej przyszłości na palące słońce.
Jednak najważniejsze, że obsługa
może łatwiej i szybciej zlać je wodą i mieć więcej wolnego czasu. W zimie długo
trzeba czekać na osłonięcie tych boksów,
zaś na wiosnę plandeka znika szybciej niż pogoda na to wskazuje…
Jak dokumentuje powyższy film, na boksach których nie można czyścić od góry, bez problemu zrobiono stałe zadaszenie, dlatego jedynym argumentem braku zadaszenia pozostałych jest TYLKO I WYŁĄCZNIE wygoda pracowników.
Fakt, że boksy nie są osłonięte wpływa także na stan kafli, jakimi są wyłożone. Nie są one dostosowane do warunków atmosferycznych – kafle ścienne do wnętrz – w związku z czym są mocno skorodowane, popękane i krzywe, a wiecznie stojąca w ich zagłębieniach woda dodatkowo je niszczy.
Fakt, że boksy nie są osłonięte wpływa także na stan kafli, jakimi są wyłożone. Nie są one dostosowane do warunków atmosferycznych – kafle ścienne do wnętrz – w związku z czym są mocno skorodowane, popękane i krzywe, a wiecznie stojąca w ich zagłębieniach woda dodatkowo je niszczy.
Z powodu, że nie spełniają żadnego pożytecznego zadania, a wręcz są zagrożeniem
dla zwierząt, od lat apelujemy o ich usunięcie i
wylanie boksów chociażby betonem - jak jest w boksach zewnętrznych.
Oprócz tego, by jak najdłużej zachować boksy w dobrym stanie technicznym powinno być na nich STAŁE ZADASZENIE. Nie wspominając o tym , że przetrzymywanie w takich warunkach zwierząt jest łamaniem prawa, bo naraża je to na urazy i upadki – kafle, kiedy są mokre, są także śliskie i psy z trudnością utrzymują na nich równowagę, zwłaszcza te stare i słabe.
Oprócz tego, by jak najdłużej zachować boksy w dobrym stanie technicznym powinno być na nich STAŁE ZADASZENIE. Nie wspominając o tym , że przetrzymywanie w takich warunkach zwierząt jest łamaniem prawa, bo naraża je to na urazy i upadki – kafle, kiedy są mokre, są także śliskie i psy z trudnością utrzymują na nich równowagę, zwłaszcza te stare i słabe.
Niestety, nikt z władz jak dotąd nie widzi w tym żadnego
problemu… Nam się nie udało tej kwestii zmienić, dlatego może ktoś z Państwa
dla dobra zwierząt weźmie się za tą sprawę i popchnie ją do przodu...?
********
Ostatnio większość boksów hotelowych jest w soboty blokowana
i zwierzęta nie mogą wyjść na zewnątrz. Siedzą cały dzień na niewielkiej
przestrzeni, na której muszą się także załatwiać.
Niektóre,słysząc człowieka próbują wyjść i poszczekując mocno drapią w zamknięte włazy.
Nie wiemy dlaczego większość
zwierząt jest zamykanych przed światem w małym pomieszczeniu . Dlaczego obsługa zabrania im
jakichkolwiek bodźców zewnętrznych, a przede wszystkim kontaktów z ludźmi.
Przecież to jest znęcanie się! To tak jak karcer dla ludzi! Czy nikt
tego nie widzi i nie rozumie, że one przez to dodatkowo cierpią?! To jest
właśnie problem schroniska – LUDZIE, którzy pracują tylko dla własnych celów i
są pozbawieni jakichkolwiek uczuć wyższych i empatii wobec zwierząt. I mimo
wszelkiej pomocy ze strony ludzi dobrej woli, którzy praktycznie utrzymują psy
przywożąc karmę i inne rzeczy potrzebne zwierzętom, mimo sprzyjających
warunków infrastruktury schroniska, wybudowania wybiegu i tego typu rzeczy – w legnickim
schronisku nie będzie dobrze, póki nie zostanie wymieniony czynnik ludzki na ludzi kochających
zwierzęta.
*****
A oto efekt niewyprowadzania psów na wybieg – bez komentarza
:
********
Nowe ofiary ludzkiej bezmyślności czekają na odpowiedzialne
domy i ludzi którzy się nimi zaopiekują – NA ZAWSZE.
Wśród nich śliczna, młoda i zabawna „kluseczka”:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz