niedziela, 11 lutego 2018

Nagrodzeni za skargi.

Dla rozwiania wątpliwości czego dotyczył zakres remontu budynku administracyjnego,  jaki odbył się w schronisku i na który miasto przeznaczyło 460 tys. zł , publikujemy  oficjalne zamówienie Prezydenta Miasta:

Ogłoszenie nr 582177-N-2017 z dnia 2017-09-01 r. Prezydent Miasta Legnicy: Wykonanie robót budowlanych w ramach zadania inwestycyjnego pn. „ Przebudowa budynku Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt przy ul. Ceglanej w Legnicy” OGŁOSZENIE O ZAMÓWIENIU - Roboty budowlane
Zamówienie obejmuje:
1. Zamówienie obejmuje: wykonanie robót budowlanych w ramach zadania inwestycyjnego pn.  „Przebudowa budynku Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt przy ul. Ceglanej w Legnicy”.
2. Zakres robót obejmuje m.in. :
 1) roboty w części schroniska przeznaczonej na pobyt ludzi:  rozbiórkowe i demontażowe, roboty budowlane, elektryczne, sanitarne wewnętrzne;
2) budowa przedsionka;
3) wymiana pokrycia dachowego całego budynku;
4) izolacja przeciwwodna i  cieplna  ścian fundamentowych, opaska wokół budynku;
5) ocieplenie ścian całego budynku metodą lekką, malowanie tynków zewnętrznych, licowanie cokołu płytkami klinkierowymi. Roboty prowadzone będą w budynku w użytkowaniu, w związku powyższym roboty budowlane należy realizować w sposób umożliwiający funkcjonowanie Schroniska, w sposób nie powodujący zagrożeń dla osób trzecich.

Pamiętajmy zatem, że nikt z urzędników nie ma prawa twierdzić, że remont dotyczył  dobrostanu zwierząt, i że to na nie przeznaczono tak zawrotną, jak na to miejsce kwotę z budżetu naszego miasta.

W rzeczywistości  za pośrednictwem Prezydenta Tadeusza Krzakowskiego -zasponsorowaliśmy wygodne warunki pracy ludziom, którym się to nie należy. To oni na każdym kroku pokazują swój lekceważący stosunek do zwierząt, przez co w schronisku są wieczne problemy z właściwą opieką nad bezbronnymi istotami, które nie mają jak się poskarżyć, co jest regularnie wykorzystywane właśnie przez obsługę.

Wstyd Panie Prezydencie, by nagradzać tych, na których od wielu lat są skargi.
**********************

Nowe przerażone smutaski, których życie z dnia na dzień zmieniło się w dramat i oprócz tego, że zostały porzucone, musiały trafić pod opiekę obojętnych ludzi…

Przerażona i bojąca się każdego szelestu suczka, która jest mocno wychudzona, a  kości miednicy aż wypychają skórę L





Młodziutka i energetyczna suczka.

Mały i ujadający, brązowy „diabełek” ;)
Będziemy o nie walczyć  dopóty, dopóki nie będą miały właściwej opieki  i nie będą zajmować się nimi dobrzy ludzie.

poniedziałek, 5 lutego 2018

Im więcej pracowników, tym gorsza opieka nad zwierzętami.

Środa. Suczka przebywająca na kwarantannie z dnia na dzień osłabła i zmarniała. Wcześniej była energiczna, nagle nie chciała opuścić budy i nie zwracała na nic uwagi, a z pyska leciała jej ślina. Oprócz tego cała drżała i miała trudności z utrzymaniem się na łapach.

Takie zachowanie znaczyło o silnym bólu związanym z cierpieniem do tego stopnia, że wszystko wokół przestało być ważne


Na potwierdzenie tego, że jest z nią źle, miski z jedzeniem stały nietknięte, a cały boks był w brzydkim rozwolnieniu.


Po interwencji wolontariuszy suczkę schowano do boksu znajdującego się przy budynku. Do soboty jej stan się nie poprawił.

Trzymajmy za nią kciuki, żeby przeżyła w takich warunkach, bo niestety zdarzają się wypadki, że pies w tym miejscu nie dożywa końca kwarantanny. Suczka jest młoda i ładnie zbudowana, może to pozwoli jej wylizać się z choroby.

********  
Natomiast w kolejnym dniu podobne objawy miał młody labrador, który trafił do schroniska w tym samym czasie co suczka i także przebywał na kwarantannie. Nie wychodził z budy, cały się trząsł i również miał brzydkie rozwolnienie. Całe szczęście w sobotę  był już aktywny, jedynie rozwolnienie zostało…

*********
A w sobotę:

- wybieg w ogóle nie funkcjonował
- wolontariusze długo czekali na wydawanie psów na spacery
- boksy nie były sprzątane
- nikt nie obsługiwał zainteresowanych ludzi przy biurze

Powodem był fakt, że tak naprawdę CAŁE schronisko obsługiwał  TYLKO JEDEN pracownik i to z najkrótszym stażem i najmniejszym doświadczeniem w tych czynnościach. Drugi pracownik – brygadzista każący się traktować jak kierownik, nie opuszczał przez cały dzień budynku i miał w nosie to, co się dzieje na zewnątrz, mimo tego że był świadomy, że ten starszy wiekiem pracownik się nie wyrabia.
Jeśli tak, to po co w ogóle przychodzi on do pracy i ten dzień jest mu liczony do wypłaty? Czy teraz, kiedy na remont budynku wydano tyle pieniędzy pracownicy z najdłuższym stażem nie będą z niego w ogóle wychodzić i pracować przy zwierzętach? Jak widać sami stworzyli sobie stanowiska administracyjne, a zapomnieli, że są na stanowiskach roboczych.
Halo, panowie, może by tak wrócić do rzeczywistości, bo za bardzo odlecieliście w tym lasku złotoryjskim nie niepokojeni przez żadne, obiektywne władze i kontrole.

Zastanawiające jest też to, że jednego dnia może być w schronisku 2 pracowników, w tym tylko jeden pracujący, zaś w środku tygodnia, w jednym dniu jest ich pięciu, a różnica w funkcjonowaniu niewielka…
Po co więc utrzymywać tyle etatów? Czy schronisko na to stać? Niech ci co są wezmą się do roboty i nie trzeba zatrudniać nowych, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na zwierzęta, tam gdzie w większości powinny trafiać.

*********
Nowe zdjęcia pokazujące wyraźną różnicę między remontem dotyczącym budynku dla pracowników, a nietkniętymi i rozpadającymi się boksami dla zwierząt do niego przylegającymi.



****************
Bidulki które trafiły do psiego więzienia.

W najgorszym stanie jest przerażona i zdezorientowana suczka, która wygląda jakby miała lada dzień rodzić.
Czy pracownicy świadomie zamknęli ją w boksie zewnętrznym, by na zimnie urodziła szczeniaki?...

Smutny i zdystansowany do okoliczności piesek, który z trudem się aklimatyzuje, jednak pozwala się głaskać.



Dwie młodziutkie suczki:

- jedna spokojna i grzeczna - aniołek:) mimo tego że czarna

- druga – szalona, rozszczekana, zazdrosna i dominująca - mały diabełek

Dwaj bracia:
- przywódca i ustawiacz

- spokojny i ustępujący



Posiwiała staruszka


Przestraszony, puszysty króliczek



I jeszcze piękny młodziak, czekający na każdego człowieka.


poniedziałek, 29 stycznia 2018

A kiedy remont dla zwierząt?

Ekipa remontowa nie opuściła jeszcze schroniska. Teraz skupia się nad poprawkami i dopieszcza budynek. Budowlańcy chodzą ze szpachelką i pędzelkiem i zamalowują wszelkie niedoskonałości. 
Oczywiście wszystkie te czynności odbywają do granicy boksów w których przebywają psy.



Kolejną rzeczą, która nie wymaga dużych nakładów finansowych,  a polepszyłaby życie psów, to ugryzienie kawałeczka z 450 tysięcy DLA ZWIERZĄT i przeznaczenie na posadzkę w boksach, która już od lat nie powinna być dopuszczona do używania przez właściwie działający nadzór, a nie taki jak Powiatowy Lekarz Weterynarii w Legnicy.
Otóż zamiast robić nowy chodnik przed nosami psów, na który TYLKO PATRZĄ można byłoby wyłożyć zakupioną kostką brukową boksy, dzięki czemu psy nie musiałyby się ślizgać na zniszczonych i ostrych kaflach. 


Zresztą nawet po fakcie można by temu zaradzić, gdyby komukolwiek w tym miejscu zależało na zwierzętach, jak deklarowane jest to jedynie przed mediami. Otóż płyty ściągnięte  ze starego chodnika mogłyby posłużyć za posadzkę w boksach, co byłoby 100 razy lepsze i trwalsze niż kafelki.


A oto „piękne” włazy w boksach z jakich korzystają psy i ranią sobie noski, których widok gryzie się z wypięknionym nad nimi budynkiem.







*************

Większość dnia w czwartek znów spędził na wybiegu ten sam piesek, o którym pisałyśmy w sobotę. Było to dla niego tak długo, że siedział  w budzie znajdującej się na wybiegu i czekał aż zostanie odprowadzony do swojej, zwłaszcza że omijały go smakołyki od wolontariuszy i kontakt z nimi.

Trzeba zaznaczyć, że w tym dniu w schronisku była CAŁA załoga  wraz z kierownikiem, czyli 5 osób na ok. 40 psów!
W sobotę natomiast było wyjątkowo trochę lepiej z psami na wybiegu mimo tego, że pracowały już „tylko” 3 osoby.
***************

Dużo nowych mordek, które znudziły się ludziom…

Kolejny wilczurowaty staruszek: wychudzony, zaniedbany, mający problemy ze staniem i chodzeniem. Został porzucony jak zużyty kapeć, który wcześniej musiał ciężko pracować na swoje utrzymanie.


Niestety, psy pracujące zwłaszcza na wioskach nie przechodzą w nagrodę na emeryturę, tylko są wyrzucane na bruk, a ich miejsce zajmuje młody psiak, którego los za kilka lat będzie podobny…


Wesoła i żywiołowa suczka, która bardzo chce do ludzi.

Poczciwa i cichutka jamniczka, która po porzuceniu została pomalowana dla żartu farbą w spray… Naprawdę, był to bardzo udany żart, zwłaszcza na zwierzęciu, które ufa swojemu człowiekowi i nie ma świadomości ,że jest krzywdzone.




Młodziutka sunia, bardzo zastraszona i bojąca się wszelkiego ruchu i podniesionego głosu. Trzeba cierpliwie ją socjalizować i czule traktować, żeby się nie płoszyła, bo wtedy ucieka i mocno lamentuje ze strachu. 
Niestety oprócz tego wszystkiego jest jeszcze MOCNO ZAROBACZONA i ma rozdęty brzuszek... W takiej sytuacji potrzebuje jk najszybciej adopcji, by jej opiekun szybko jej ulżył.


Jamnik, który robi tylko ładną minę do zdjęcia, a poza kamerą chciałby ugryźć palca J trochę podobnie jak obsługa schroniska J


Labradorek – jeszcze dzieciak. Zupełnie nie pojmuje dlaczego od ludzi oddzielają go kraty. Nie potrafi się przystosować do takich warunków i zamiast wejść do budy, śpi na betonie…

Masywna i śmieszna suczka.


Nieokrzesany jeszcze wilczur.