Do schroniska trafiła zaniedbana suczka z poważną chorobą
skóry.
W zeszłym tygodniu leżała przed budą sparaliżowana strachem i
na nic nie reagowała.
W tę sobotę suczka trafiła już do boksu przy budynku. Mimo
to cały czas drżała z zimna i z emocji. Jej zachowanie od początku świadczy o
niezwykłej wrażliwości oraz o zaniedbywaniu nie tylko fizycznym, ale i
psychicznym przez ludzi.
Oby jak najszybciej doszła do siebie. Z pewnością będzie wtedy
piękna, a ze swoim łagodnym charakterem będzie nadawała się do rozsądnej
adopcji – jej przyszły opiekun zyska prawdziwego, wrażliwego przyjaciela.
Żeby tylko jej los się odmienił i od teraz zaznała jedynie
szczęścia.
Wolontariusze z pewnością będą monitować jej stan i efekty leczenia
w schronisku. Nie damy jej zrobić krzywdy!
Niestety, do schroniska trafiły kolejne psy.
Najgorsze, że są zamykane podwójnie w najmniejszych boksach
przy budynku…
Schronisko całkowicie zapełniło się w ciągu 2 tygodni. Z
pewnością wpływ na to mają ludzkie zabawy fajerwerkami… Mimo tego, że tyle mówi
się o szkodliwości zarówno wystrzałów, jak i dymu zarówno na zwierzęta jak i na
ludzi, trudno przekonać niektórych do rozsądnego i mniej egoistycznego życia. I tak mamy psie ofiary
sylwestrowej zabawy…
Mamy nadzieję, że po kilka psów zgłoszą się ich opiekunowie,
którzy nie zapewnili im w tym niebezpiecznym czasie właściwej opieki i narazili
na ogromny stres i pobyt za kratami.
Bądź towarzyszem w ich niedoli – odwiedzaj schronisko!
Na koniec roku zdarzyły się w schronisku dwa cuda! Dwie
suczki, które miały niewielkie szanse na adopcję znalazły się w dobrych domach J
Pierwszą jest Grażynka.
Starsza suczka, która pół roku przesiedziała w boksie pod
gołym niebem. Była odizolowana od ludzi odwiedzających schronisko, a
przebywanie na gołej ziemi, która po deszczu zamieniała się w błoto doprowadziło
do tego, że jej tylne łapy przestały normalnie funkcjonować.
Załoga schroniska była głucha na nasze sugestie, by jak
najszybciej przenieść ją do zabudowanego boksu, ponieważ inaczej może się to
skończyć tragicznie. Niestety, przeniesiono ją dopiero na zimę, kiedy tylne
łapy odmówiły posłuszeństwa.
Wcześniej będąc w boksie zewnętrznym, nie chodziła
regularnie na spacery, po powrocie do normalnego boksu, nie miała już siły
chodzić. Stała się przez to przypadkiem beznadziejnym, bez szans na adopcję…
A jednak! Los się odmienił! Doświadczeni ludzie z pełną
świadomością jej ograniczeń otworzyli dla niej swój dom! To jest prawdziwy cud!
Nikt z nas nawet nie marzył o takiej adopcji, a jednak stało się J
Jesteśmy pełni szacunku dla osób, które zdecydowały się na
taki krok. Grażynka z pewnością nie pozwoli, by żałowali swojej decyzji.
Powodzenia!
Kolejną „złotą” adopcją była adopcja Mika. To suczka, która
dłuższy czas będąc w schronisku okrutnie cierpiała. Miała obolałą całą szczękę,
tak bardzo, że próba pogłaskania jej po głowie kończyła się okrutnym wyciem i
ucieczką.
Powodem były zepsute zęby. Długo nikt z załogi schroniska nie zwracał
na to uwagi, mimo tego, że było to wiadome od początku. Dopiero interwencja
wolontariuszy sprawiła, że schroniskowy weterynarz się nią w końcu zajął.
Niestety, zrobił to tak nieudolnie, że konieczna była kolejna interwencja i
zabieg w prawdziwej przychodni weterynaryjnej, gdzie próbowano naprawić to, co
zrobił poprzedni „weterynarz”.
Mika nie ma teraz większości zębów, które zostały usunięte.
Je ostrożnie, jedną stroną i nadal po jedzeniu ma ślinotok. Mimo tego, została
w ostatnią sobotę adoptowana! Zyskała cierpliwego „brata”, który kilka lat
wcześniej też dzielił schroniskowy żywot i czułą opiekunkę, która nie da jej
zrobić krzywdy. Wszyscy przypadli sobie do gustu i razem pojechali pięknym
samochodem do domu J Dziękujemy i trzymamy
kciuki!
Niestety, w tym miejscu nie może być za dużo szczęścia. I
tak, znalazł się w nim nowy, miły piesek z silnym krwiakiem na oku.
Czy otrzyma pomoc, czy zwyczajnie będzie czekał w boksie, aż
„samo się zagoi”? Stawiamy na to drugie…
Jako główny symbol "polskich" świąt wykorzystywany jest wizerunek karpia. Niektóre sieci handlowe, pod wpływem obrońców zwierząt odstąpiły w tym roku od sprzedaży żywego karpia w swoich sklepach. Jest to : Biedronka, Lidl,Auchan. Niestety w innych sprzedaż karpia trwa od kilku tygodni! Oczywiście okupione jest to niesamowitym cierpieniem tych zwierząt. Obrusza nas festiwal psiego mięsa w Chinach, zaś sami robimy festiwal rzezi ryb...
POLECAMY artykuł Pani Karoliny Kuszlewicz - adwokatki, ekspertki w
zakresie prawnej ochrony zwierząt pt. Polski festiwal dręczenia zwierząt.
W tym roku prosimy Państwa o refleksję, zastanówmy się:
- czy karp czuje? Oczywiście, że tak!
Skóra ryby jest silnie unerwiona. Karp czuje ciasnotę, rażenie prądem (tak zabija się ryby w niektórych marketach), nieświeżą wodę, brak tlenu i powolne duszenie. Tak naprawdę większość karpi, które trafia na nasze stoły zabijanych jest w sposób wręcz sadystyczny. Przyczynia się do tego przede wszystkim chęć kupowania przez klientów żywych ryb. Takie karpie muszą spędzić wiele dni w niemiłosiernie przepełnionych basenach, w brudnej i skrajnie niedotlenionej wodzie. Potem jeszcze transport do domu w reklamówce i powolna śmierć przed uduszenie...
- czy karp jest koniecznym elementem świątecznej tradycji? Oczywiście, że nie!
Karp jako element "tradycyjnych" potraw wigilijnych to dwudziestowieczny wymysł hodowców tych ryb, który narzucili nam zwyczaj ich jedzenia w święta, żeby zarobić jak najwięcej pieniędzy! W rzeczywistości ludzie powinni wiedzieć, że jedzenie karpia nie jest w żaden sposób związane z religijnym wymiarem Świąt (czy gdziekolwiek w Biblii jest mowa o karpiu w galarecie?) ani tym bardziej z tradycją! W rzeczywistości potrawy z karpia to stosunkowo młody wynalazek i chwyt marketingowy, dzięki któremu chów przemysłowy tych ryb nabija kieszenie wielkich hodowców! Jednak są to pieniądze okupione krwią!
A przecież Święta Bożego Narodzenia powinny być czasem miłosierdzia, okazywania łaski!
Zastanówmy się zatem czy chociaż w tym czasie nie moglibyśmy okazać wielkoduszności i sprawić by Święta w tym roku nie ociekały krwią i cierpieniem!
Więcej informacji na ten temat znajdziecie Państwo tutaj: co mogę zrobić?
Serdecznie zachęcamy Państwa do wypróbowania w tym roku przepisów na pyszne, a przede wszystkim niewymagające zabijania potrawy świąteczne. Szczególnie polecamy te przepisy:
Zaczniemy od informacji, że nareszcie po wielu tygodniach
walki, Bonny została rozdzielona z Barrym i jest SAMA w boksie! W końcu czyjaś
interwencja, pośród wielu innych przeważyła szalę na korzyść suczki J
Dziękujemy wszystkim, którzy interweniowali w sprawie Bonny. Każda z tych
interwencji była potrzebna i przyczyniła się do szczęśliwego końca tej
niepotrzebnej sytuacji.
************************
Dary w postaci kocy oraz suchej karmy nie są już przyjmowane
do schroniska, co nareszcie jest zgodne
ze schroniskową rzeczywistością.
Jeśli chodzi o suchą karmę to jesteśmy zgodne, że jest ona
ZUPEŁNIE niepotrzebna, zwłaszcza ta najtańsza, której psy nie chcą w ogóle jeść…
Od dawna na blogu informujemy o tym, że
NIE ILOŚĆ A JAKOŚĆ się liczy i lepiej kupić 3 puszki mokrej karmy niż duży
worek suchej i najtańszej z marketu.
Natomiast odnośnie puszek nie polecamy
karmy Bellosan z Lidla – większość psów nie chce jej jeść, często jest popsuta
po otwarciu i dotarły do nas informacje, że psy po jej zjedzeniu miały poważny
rozstrój żołądka, który w jednym przypadku skończył się interwencją
weterynarza.
N I E !!!
N I E !!!
Bolejemy jednak nad kocami, które mogłyby posłużyć psom,
jednak oznaczałoby to dodatkową pracę przy ich wymienianiu. Polegała by ona na
tym, że co 2-3 dni trzeba byłoby przejechać taczką po schronisku aż DWA razy –
pierwszy, by zebrać wilgotne bądź zniszczone koce i drugi raz, by wrzucić nowe…
Gdyby nie taka załoga to, koce, kołdry i posłania darowane przez Państwa
mogłyby na bieżąco służyć psom.
*********************
Na koniec krótkie przedstawienie nowych psów w schronisku:
· * Porzucona, piękna „Niemka”
Jest wesoła i spragniona kontaktu z
człowiekiem. Lubi się bawić.
· * Kolejne niepotrzebne i wysłużone stare psisko ledwo
trzymające się na łapach.
Bardzo powoli adoptuje się do nowej
sytuacji. Jest zdezorientowany i niepewny ludzi. Przez pierwszy tydzień nie był
zainteresowany światem zewnętrznym i siedział zwinięty w kłębek w budzie.
· * Duża, piękna suczka w typie terierowatych.
Niepewnie spogląda przez kraty na ludzi. Pozwala się głaskać, ale nie jest przy
tym odprężona. Ciągle jeszcze z dystansem podchodzi do nowej sytuacji.
· * Piękny czarnulek z puchatą kitą w miejscu ogona.
Jest wesoły i ufny.
Potrzebuje kontaktu z człowiekiem i za
wszelką cenę dąży do niego. Lubi być głaskany. Toleruje dzieci.
· * Niestety, jest i pies agresywny, w nieużywanym
od lat boksie nr 13, z którego jest widok jedynie na ścianę…
To dorodny amstaff, który warczy na „dzień
dobry”.