W ostatnią sobotę odbył się w schronisku Bieg na 6 łap,
zorganizowany przez Legnickie SOS dla zwierząt „Psiakot” oraz NGB KORONA. Podobnie
jak w zeszłym roku uczestnicy dopisali, dzięki czemu większość psów opuściła boksy i wzięła
udział w zabawie.
Byłato doskonała okazja dla zwierząt, które widzą
się jedynie przez kraty, by się poznać i zintegrować, we wspólnym
biegu-spacerze. Psiaki wróciły pozytywnie zmęczone i odpoczywały później w
cieniu.
Dziękujemy organizatorom i uczestnikom za czynne
przyczynienie się do promowania adopcji zwierząt ze
schroniska.
***************************
Natomiast w środę…
kiedy nie było wolontariuszy, WSZYSCY pracownicy skupieni byli na koszeniu trawy, a psy
musiały radzić sobie same…
… w odchodach niesprzątanych przez cały dzień
… z suchą karmą dla wszystkich
… BEZ WODY!
Za to obsługa o wodę dla siebie zadbała w ten upalny dzień, jak i
na zapas.
A my miałyśmy nadzieję, że kamera coś zmieni…
******************
Kolejna hurtowa porcja psów została przyjęta do schroniska i
mimo wolnych boksów, zostały sparowane z innymi, co dodatkowo spotęgowało ich
stres, zwłaszcza jeśli trafiły na dominatora, który nie toleruje innych
zwierząt. A przecież kwarantanna powinna odbywać się indywidualnie…
Zapraszamy wszystkich miłośników zwierząt do wzięcia udziału
w II edycji imprezy pt. Bieg na 6 łap, która odbędzie się 20 maja br. o godzinie
11 w legnickim schronisku.
Akcja ta odbywa się w Polsce od kilku lat. Idea Biegu opiera
się na bezinteresownym wyprowadzaniu psów ze schroniska. Może to być spacer,
trucht i oczywiście bieg – tego dnia nie liczy się tempo, czy dystans, tylko
dobra zabawa – zarówno dla ludzi jak i dla zwierząt zamkniętych na co dzień w
boksach. Dzięki tej inicjatywie miłośnicy aktywności fizycznej biegają lub
spacerują w towarzystwie schroniskowych psiaków. Niesie to za sobą korzyści
zarówno dla ludzi, jak i dla zwierząt. Biegacze zyskują motywację do treningów
a zwierzaki intensywną porcję ruchu oraz możliwość socjalizacji. Inicjatywą
akcji jest też poszerzenie wiedzy na temat problemu bezdomności zwierząt, a
także zwiększenie szans na ich adopcję.
Tutajmożna zobaczyć jakwyglądała impreza w zeszłym roku - 16 kwietnia 2016r.
Wymiernymi korzyściami zeszłorocznej imprezy było to, że
kilka psów zostało zaadoptowanych przez osoby z którymi biegły, natomiast inni
biegacze, a także osoby towarzyszące i z publiczności, zaczęły regularnie przychodzić
do schroniska i wyprowadzać psy.
W związku z tym, że impreza ma szczytny cel pomocy
skrzywdzonym zwierzętom – serdecznie na nią ZAPRASZAMY.
*********************
Natomiast w schronisku nowe mordki, których większość
przybyła w ciągu 2 dni(!)
Wśród nich wesoły pies, który równo rok temu przebywał w
schronisku.
Zdjęcia z 2016r.
Co się stało, że po roku znów został porzucony i trafił za kraty?
Trudno o takie informacje, zwłaszcza, że świadczą one źle o adoptujących, bo
nie ma nic gorszego niż adoptować porzuconego psa i znów narazić go na kolejne porzucenie
w krótkim życiu... To gorsza rzecz, niżby w ogóle nie adoptować psa i ponownie
go nie krzywdzić.
Inny psiak również przypomina takiego, który już w schronisku
był, niestety nie możemy jeszcze zlokalizować kiedy już tu był, ale on
zachowywał się tak, jakby nas poznał…
To są skutki nierozsądnych adopcji, które piętnujemy. Pies
nie jest zabawką, którą kiedy się znudzi można wyrzucić, albo jeszcze gorzej –
wymienić na inną! Tacy ludzie powinni być lokalizowani przez umowy adopcyjne i
surowo karani za swoje zachowania, na które przecież jest paragraf. Gdybyśmy
mieli bardziej ambitną Straż Miejską i władze, którym nie jest obojętny los
skrzywdzonych zwierząt, z pewnością można byłoby liczyć na ukaranie winnych i
przestrogę dla innych, którzy lekkomyślnie traktują zwierzęta. Niestety w
naszym mieście, wszystko uzbrojone jest grubym betonem, który jest nie do
skruszenia, w związku z czym za „rządów” obecnego Prezydenta, możemy o takim
rozwiązaniu jedynie pomarzyć. Pozostaje nam jedynie czekanie na nowe – już
niedługo, już wkrótce.
Razem z nimi przybył piękny młody wilczurek, przestraszony
nowym otoczeniem i tym co się wokół dzieje…
…oraz mieszaniec amstaffa z bokserem – młody i bardzo
energiczny.
Wszystkie były wygłodniałe, niestety w środę w schronisku
był dzień NIE-przemęcznia się i psy miały w miskach jedynie niejadalną suchą
karmę… co oznaczało dla nich dzień głodówki.
Przybyły jeszcze piękne i tulące się do rąk suczki.
Zwłaszcza jedna z nich pilnie potrzebuje miłości i za wszelką cenę próbuje przytulić
się do człowieka.
Inna z kolei, kiedy była sama w boksie panicznie bała się
podejść do człowieka i piszczała przy każdej próbie dotyku. Po kilku dniach
dostała koleżankę, która ją swoją obecnością uspokoiła i ośmieliła do kontaktów.
Jest jeszcze piękny piesek, będący „odpadem” z pseudohdowli –
ma uszkodzoną genetycznie powiekę, z której spod spodu wyrasta sierść…
Z
pewnością jest to bolesne – jego oczko bez przerwy łzawi, pewnie też i swędzi.
Przez to, oko jest wpół przymknięte i nie wiadomo, czy przez nie widzi… To
kolejny temat z którym się nie walczy, a wszyscy ci, którzy kupują zwierzęta w
pseudohodowlach mają cierpienie takich świadomie rozmnożonych psów na swoim
sumieniu i nic tego nie tłumaczy! Tak jak wcześniej pisałyśmy popyt kształtuje
podaż i dopóki będą chętni na zakup psów a’la rasowych, dopóty inni żądni
zysków będą nielegalnie je „produkowali” nie zważając na cierpienie
wykorzystywanych suczek i na porzucanie psów, które „nie wyszły”.
Trafił też przerażony i trzęsący się jak osika maluszek z
krzywymi łapkami…
Prezentujemy jeszcze dwie – najmniejsze w schronisku suczki,
których wcześniej nie miałyśmy okazji przedstawić, a są już po sterylizacji.
Czy można wziąć je do domu a potem znów bezkarnie porzucić?